poniedziałek, 15 stycznia 2018

Prof. Andrzej Samek (22.06.1924-14.01.2018) - in memoriam

Jeśli w dzisiejszych czasach określenie "Człowiek renesansu" nie pozostaje tylko stylistyczną figurą, to nie znam drugiej osoby, której tytuł ten by równie godnie przysługiwał. Nie znam drugiej osoby, która by swoim życiem tak zapracowała na za to zaszczytne miano. A dziś pozostaje mi powiedzieć, z prawdziwym bólem i rozbiciem: odszedł prawdziwy człowiek renesansu...
W niedzielę, 14 stycznia, w wieku blisko dziewięćdziesięciu czterech lat odszedł do Wieczności profesor Andrzej Samek, wybitny naukowiec, dydaktyk, autor podręczników i popularyzator nauki, a właściwiej: różnych nauk. Odszedł człowiek wielu pasji, niezwykły autorytet dla wielu, naprawdę wielu... Jeszcze do niedawna spotkać go można było dyżurującego w pokoju 124 w Katedrze Automatyzacji Procesów Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Robotyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Jeszcze pół roku temu na Politechnice Krakowskiej, z którą również był związany zawodowo, organizował konferencję w ramach "Uniwersytetu Młodego Odkrywcy". Trudno nawet wymienić większość zainteresowań naukowych, którymi się zajmował w swoim długim, pracowitym i twórczym życiu, wystarczyłoby, aby obdzielić kilka życiorysów. Jego odejście to wielka strata dla środowiska polskich malakologów, a mnie jakoś szczególnie trudno wyrażać się o Profesorze w czasie przeszłym...
Na świat przyszedł 22 czerwca 1924 roku w Krakowie, i z tym miastem sercem związany był przez całe życie. I choć jego serce, jak również kariera zawodowa i życie rodzinne należały do Krakowa, był to jeden z tych umysłów, dla których świat był za mały. Ukończył studia inżynierskie na Oddziale Lotniczym Wydziału Politechnicznego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie (1950), następnie pracował w szkolnictwie średnim technicznym, by w latach sześćdziesiątych wrócić do pracy dydaktycznej i badawczej na Politechnice Krakowskiej. W latach siedemdziesiątych przygotował i opublikował podręczniki z zakresu budowy maszyn, w latach osiemdziesiątych zorganizował pierwsze w Polsce studia z zakresu robotyki, a w latach dziewięćdziesiątych w szczególny sposób podjął się działań w zakresie bioniki, w której to dziedzinie był niekwestionowanym w Polsce autorytetem. Jednocześnie poza działalnością zawodową, którą strasznie tu okroiłem, oddawał się innym swoim pasjom, do których należały lotnictwo, przyrodoznawstwo i historia. W odniesieniu do Profesora Samka wyrażenie "Człowiek Renesansu" nie ma nic wspólnego z przesadą czy kokieterią. Niech bronią tego fakty: publikował książki popularyzujące zarówno konchistykę (w tym pierwszą na polskim rynku książkę poświęconą w całości muszlom: Świat muszli z 1976), jak i historię nauk przyrodniczych (Historya naturalna, czyli... z 1994 roku), a w drugiej dekadzie XXI wieku spod jego ręki wyszły książki o historii lotnictwa węgierskiego oraz historia floty... austriackiej. Jeśli tego mało, proszę spojrzeć do wydanej w 2004 roku książki Atlas muszli ślimaków morskich i na prawie pół tysiąca gwaszów, które wykonał osobiście, z niezwykłym pietyzmem i realizmem do zilustrowania atlasu. Na to wszytko dołożyć trzeba jeszcze podręczniki akademickie, w tym podręcznik Bionika (2013) oraz Kształcenie inżynierów (2017).
Profesor Andrzej Samek był pierwszym moim mistagogiem malakologii. To jemu zawdzięczam wprowadzenie w "świat muszli", to właśnie jego książka stała u początku moich zachwytów nad muszlami morskimi. Choć znałem innych autorów, z których czerpałem wiedzę naukową o ślimakach, Samek jako pierwszy ukazał mi muszlę jako wartość, jako kulturowy kod towarzyszący człowiekowi od prehistorii.
Był aktywnym członkiem Stowarzyszenia Malakologów Polskich, któremu w uznaniu zasług dla rozwoju polskiej malakologii nadano w 2007 roku tytuł Honorowego Członka SMP. Na seminariach malakologicznych bywał od samego początku, uwrażliwiając malakologów na różne konteksty ich badań...
Spotkaliśmy się tylko raz, w październiku 2014 roku w Łopusznej, podczas XXX Krajowego Seminarium Malakologicznego. Rozmawialiśmy najpierw jakoś ogólnikowo podczas sesji posterowej, a potem dłużej po moim referacie o ozdobach z muszli. Miał gotowe kilka podpowiedzi, gdzie temat można byłoby rozwinąć, podawał nazwy miejscowości, epoki historyczne, konteksty... Dziś wspominając tamtą rozmowę, słysząc jego głos, ze ściśniętym gardłem, wspominam jednego z największych erudytów, jakiego w życiu spotkałem. Podobno przygotowywał kolejną książkę, poświęconą w całości głowonogom. Nie napiszę już maila z pytaniem, kiedy do księgarń praca ta trafi... Już nie napiszę...
Wspominam dziś Profesora Andrzeja Samka z żalem, jaki towarzyszy stracie osoby bliskiej. Był mi bliski, bardzo bliski, nie w relacjach, a w wyznawanych wartościach, w misji budowania mostów między myślą a obserwacją, między techniką a przyrodą.
Uroczystości pogrzebowe ś.p. Profesora Andrzeja Samka odbędą się w piątek, 19 stycznia 2018 r. o godz. 13:40 w kaplicy Cmentarza Rakowickiego w Krakowie.


Na stronach internetowych Radia Kraków dostępne są do odsłuchania wypowiedzi Profesora Samka popularyzujące bionikę. Ci, którzy mieli szczęście znać go osobiście i słuchać jego wykładów, wiedzą, z jaką pasją potrafił opowiadać o swoich obserwacjach i badaniach, ile zaangażowania wkładał w udostępnianie wiedzy, w budowanie mostów między techniką a przyrodą. Wiedzą, jak głęboki, pracowity i mądry człowiek krył się za tymi słowami. Człowiek Renesansu.

Niech odpoczywa w pokoju.
prof. dr hab. inż. Andrzej Samek (22.06.1924 - 14.01.2018)
 




czwartek, 11 stycznia 2018

Wiara i rozum

Marzy mi się zająć się tym tematem kiedyś na poważnie, nawet w oderwaniu od głównych moich zainteresowań krążących wokół mięczaków. Marzy mi się dokonać kwerend poszerzonych i skrupulatnych. Marzy mi się wciągnięcie w to działanie wielu ludzi podobnie do mnie zainteresowanych tym obszarem. Marzy mi się i kiedyś za to marzenie się wezmę. Ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie dziś...
Relacje między wiarą i rozumem mogą iść w bardzo różnych kierunkach. Ja wierzę  i jestem przekonany o możliwości godzenia obu i śmiem przypuszczać, że nie jestem w tym przekonaniu osamotniony. A ponieważ dziś mija 380. rocznica urodzin błogosławionego Nikolasa Steno, pomyślałem z okazji skorzystać.
Urodzony w Kopenhadze Niels Stensen nie był malakologiem, więc nie powinien zaprzątać mi głowy. Jednak jego nazwisko powinno być znane i wśród malakologów, zwłaszcza tych, którzy w badaniach swoich korzystają ze zdobyczy geologii i paleontologii. Stensen jest bowiem uważany za ojca stratygrafii, a sformułowane przez niego podstawowe zasady tej dziedziny obowiązują do dziś. Opublikowane w 1666 roku wnioski dotyczące zębów rekinów i "kamiennych języków" otworzyły drogę do racjonalnego wyjaśniania zjawisk geologicznych. I choć sam Sensen niedługo potem dokonał konwersji na katolicyzm i po kilku latach został biskupem wśród katolickiej mniejszości północnych Niemiec i Danii, zarzuciwszy aktywność geologa i anatoma, wkład jego w racjonalną interpretację dziejów Ziemi jest ogromny. Trzeba przecież pamiętać, że w tamtych czasach w amonitach widziano węże zaklęte w kamień, a i wiele koncepcji naukowych opartych było na utrwalonych przesądach (dziś zresztą jest podobnie...). Bynajmniej nie za prace geologiczne, a za moralną postawę w służbie Kościołowi Steno został beatyfikowany przez Jana Pawła II, nie mniej jest przykładem człowieka, którego uskrzydlały tak wiara, jak i rozum.
Kiedy zdarza mi się sięgać po opracowania z zakresu stratygrafii czy paleontologii, które w rozwoju moich malakologicznych dociekań stanowią integralną cząstkę, wspominam zawsze postać bł. Nikolasa Stensena. Dobrze, że byli tacy, którzy mieli odwagę wierzyć i szukać prawdy...
Byli przed nim i po nim ludzie, którzy w refleksji nad światem dopuszczali do głosu interpretację wiary i rozumu. W tym roku minie dwadzieścia lat o momentu, kiedy wspomniany już Jana Paweł II ogłosił encyklikę Fides et ratio poświęconą temu problemowi. Może więc jest to tym bardziej sprzyjający czas, żeby wziąć się za realizację jednego z marzeń?

Google doodle z 11.01.2012 r.