poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Pogranicze Dąbrowy (Górniczej)

Kolejna quasi relacja z podróży, a właściwie z przystanku w podróży. Miejsce akcji: okolice drogi krajowej nr 94, między Dąbrową Górniczą a Sławkowem. Czas akcji: 16 kwietnia 2011, około godz. 8. Przystanek w drodze do Krakowa. Jakaś herbata i krótki spacer dla rozprostowania nóg i dotlenienia mózgu. A że przy stacji benzynowej kawałek zadrzewienia, to i pokusa sprawdzenia, co tam się gramoli. Tempo akcji: wypadkowa ślimaczej prędkości i notorycznego pośpiechu. Skutki: stwierdzenie, że zgodnie żyją obok siebie całkiem ładne i przyzwoicie utrzymane populacje: Helix pomatia, Cepaea nemoralis, Arianta arbustorum, Trichia hispida, Perforatella incarnata oraz jakiś Oxychilus sp. Typowy przykład koegzystencji ślimaków o zbliżonych wymogach ekologicznych.W jakiś sposób można to miejsce określić jako stanowisko synantropijne, choć w miarę naturalne. Pomimo przymrozku ślimaki były ruchliwe (bez sprintu, ale jakoś się gmerały), wszystkie sen zimowy miały już za sobą.
Tyle sprawozdania; żadnych rewelacji, ale zawsze coś...

wtorek, 12 kwietnia 2011

Skok w bok

Czasem w życiu tak jest. Trzeba odejść, żeby zrozumieć coś lepiej, głębiej, obficiej. Czasem wystarczy odejść naprawdę na chwilę, a wraca się odmienionym. Po tym patetycznym wstępie zdradzam o co chodzi. Znalazłem stronę, o jakiej marzę (na początek). Chciałbym, żeby powstała taka - poświęcona mięczakom. Ta, o której mówię, dotyczy motyli Europy, a znajduje się pod adresem www.lepidoptera.pl Fenomenalna! Bogata galeria, doskonałe narzędzia, w tym konwerter UTM (można zamieniać współrzędne geograficzne na kwadraty UTM). Mam nadzieję, że kiedyś podobny projekt dotknie mięczaków. Wtedy też będzie trzeba stworzyć odpowiednią bazę danych. Najpilniejsza sprawa to administrator, który połączy trzy konieczne cechy: wiedzę techniczną, malakologiczny zapał i rozciągliwość czasową.
O jak mi się ta strona spodobała...

Deroceras, Cepaea, Helix i... Wszystko mi mówi, że

W niedzielę znalazłem w doniczce po chryzantemach dwa niewielkie pomrowiki, pewnie młodociane (16 i 15 mm). Nie sposób określić gatunku na wisus, nie spodziewam się jakiejś rewelacji, ale zacząłem je troszkę hodować. Przy całej mojej rezerwie do nagusów. Obserwacja pozwala zwrócić uwagę na różnice w budowie: proporcjach płaszcza do długości ciała, długości czułków, bruzdowania płaszcza, zakończenia nogi, jej barwy po spodniej stronie itd. Generalnie pomijam najczęściej ślimaki nagie, bo do kolekcji nie bardzo się nadają (za dużo zachodu z konserwowaniem, wymianą alkoholu, dobieraniem stężeń etc.). Powoduje to jednak, że mam problemy z odróżnieniem podstawowych rodzajów: trzeba mi to zmienić, żeby chociaż Lehmanię odróżnić od Deoceras czy Limax.
Dziś, przy słonecznym, choć mglistym poranku, w czasie spaceru do pracy wypatrzyłem pod żywopłotem kilkanaście osobników Cepaea nemoralis: w różnym ubarwieniu, ale głównie żółte z pasem lub brązowe bez pasów. Raczej wyłącznie dorosłe (młode może też były, ale nie miałem dość czasu na szczegółowe wygapianie ich w trawie i zmacerowanych liściach). A tuż przy końcu spaceru przywitał mnie dorodny winniczek Helix pomatia. Znaczy, że wiosna już się zadomowiła i trzeba zacząć z niej korzystać. Ciągnie mnie w pole, do lasu, do wód! A nie skończone jeszcze porządkowanie materiałów zeszłorocznych. I jest dylemat: zbierać, czy porządkować? Wszystko mi mówi, żebym przysiadł i skończył jedno, ale tak mnie ciągnie, tak porywa. I gdzie nie spojrzę, tam zaraz coś wypatrzę. I co robić?
Swoje robić!