piątek, 22 kwietnia 2011

Pascha 2011

Tym, którzy doświadczenia duchowe opierają na przeżywaniu spotkania z Jezusem, życzę aby te święta były przeżywaniem zdrady, bólu, śmierci i największego nad nimi zwycięstwa - Zmartwychwstania. Niech prowadzą po wszystkich drogach ludzkich doświadczeń i za pomocą paschalnej świecy niech rozświetlają mroki egzystencji, niech kluczem Chrystusowego krzyża otwierają drzwi tajemnic życia. Niech śpiew paschalnego orędzia Exsultet zachwyci i pozwoli  na nowo odkryć ludzką godność i radość odkupienia: "Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni. O szczęśliwa wina, skoro ma tak wielkiego Odkupiciela!"
Tym, którzy doświadczenia duchowe opierają na innych źródłach życzę, aby zbliżający się czas pozwolił odkrywać, że Życie zwycięża śmierć, że ostatnie słowo zawsze należy do Życia.
Radosnych Świąt Zmartwychwstania!

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

Muzeum Zoologiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego

W końcu udało mi się dotrzeć do części Muzeum Zoologicznego UJ. Miesiąc temu dobiegłem na moment zamknięcia, wczoraj było lepiej. Byłem na Grodzkiej, na Ingardena nie mam szans obecnie, muszę jeszcze poczekać.
W Collegium Iuridicum UJ na Grodzkiej 53 zlokalizowano wystawę muszli, skamieniałości i motyli. Trzeba z Grodzkiej wejść do budynku, przejść na wewnętrzny dziedziniec, skręcić w lewo (Instytut Historii Sztuki), zejść schodami na niższą kondygnację i jest się na miejscu.Wystawa czynna we wtorki i czwartki w godzinach 10:00-13:00 oraz w niedziele w godzinach 11:00-14:00. W lipcu i sierpniu nieczynna. Wstęp dla normalnych - osiem złotych, dla szczęśliwych studentów piątka.
Przyznaję, że nie zdążyłem obejrzeć wystawy motyli: nie ciągnęło mnie do niej tak bardzo, jak do mięczaków. A to aż trzy sale, w których zgromadzono okazy z kolekcji Bolesława Rączki oraz skamieniałości z kolekcji prof. Jerzego Małeckiego. 
Pierwsza sala poświęcona jest ślimakom Neogastropoda - głównie Muricidae, Conidae, Mitridae, z całego świata. Okazy podpisane, przy niektórych gatunkach ciekawostki lub dodatkowe informacje. 
W drugiej sali małże, głowonogi, chitony i ślimaki z pozostałych podgromad. Łącznie z okazami gigantycznymi. Między salą drugą a trzecią, na korytarzu, znajduje się gablota z rodzimą malakofauną. Ona interesowała mnie najbardziej, ale też była ustawiona w miejscu źle oświetlonym, a i sama szklana gablota nie bardzo pozwalała mi na przujrzenie się maluchom z rodzaju Punctum, Vertigo czy Bythinella. Wydaje mi się, że są drobne pomyłki w oznaczeniach (na pewno nie zgadza się opis gatunku nr 71, gdzie podano Vitrina pellucida, a to na pewno nie ona. Poza tym gatunki szczeżui i skójek oznaczono tylko co rodzaju, podając informację, że są bardzo trudne do rozróżnienia. No bez przesady. Trudności mogą być, to prawda, ale jaka to trudność zaprezentować typowe skorupki. Trochę mi tu lenistwem zaciągnęło...
W ostatniej sali znajdują się skamieniałości, głównie amonity i łodziki oraz belemnity, ale również otwornice, ramienionogi, ślimaki kopalne, jeżowce i gąbki. Z różnych stron, ale wiele z obszaru Polski: z Zalasu, Kamienicy, Łukowa czy nawet Sulejowa.
Żeby obejrzeć wystawę trzeba to zrobić przed wakacjami, lepiej nie przychodzić za późno, bo mogą nie wpuścić. Nie udało mi się zdobyć informacji, czy w jakiś dzień są wejścia bezpłatne. Na ogół muzea mają taki jeden dzień w tygodniu.
Może w nieodległej przyszłości napiszę coś o innych muzeach przyrodniczych z kolekcjami mięczaków, do tej relacji dołączę kilka fotografii, ale muszę je wydobyć z telefonu (jakość nie będzie zachwycająca...)
Drugie muzeum przyrodnicze, kiedyś Muzeum Przyrodnicze Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN na ul. Św. Sebastiana, obecnie jest przedsięwzięciem komercyjnym, nie mającym nic wspólnego z poprzednim (poza adresem). Jeszcze tam nie byłem, ale może uda się w przyszłym miesiącu. Dam znać, jak się uda.
P.S. Dla rzetelności prowadzenia wpisów: zdjęcia zamieściłem 9 maja 2011 r.

Ciekawostka z Tyńca

Tyniecki Przełom Wisły od lat zajmuje moją wyobraźnię. To jedno z najpiękniejszych miejsc, w którym stawałem i każdorazowo będąc w Krakowie, staram się do Tyńca zajechać. Atmosfera benedyktyńskiego skupienia oraz malownicze położenie opactwa ciągną i ciągną do siebie. Poza tym grób Turowiczów na miejscowym cmentarzu, który jest jednym z miejsc do obowiązkowego nawiedzenia przeze mnie. Ale nie ma co ukrywać, że najbardziej przyciąga mnie wapienna formacja skał wchodzących w Wisłę.
Sama rzeka w tym miejscu wygląda jak ściek i pewnie tylko ze względów prestiżowych nie zmieniono nazwy. Smutny to widok, bo nie jest to "Szara Wisła" jak u Osieckiej, ale wielokolorowa mieszanina wszystkiego, czego w rzece być nie powinno. Rzeką się nie zająłem, chociaż bardzo mnie ciekawi, jakie ślimaki i małże są tam do stwierdzenia. Zapewne gatunki odporne na zanieczyszczenia dają sobie radę, choć na visus z brzegu żadnego nie wypatrzyłem.
Nieco lepiej wygląda sytuacja ze skałami. Malowniczo usytuowany klasztor powyżej, a na dole - porośnięte krzewami i inną roślinnością - skały białego wapienia jurajskiego. U podnóża bardzo licznie występujące winniczki - być może potomstwo sprowadzanych tu przed stuleciami przez zakonników winniczków z cieplejszych miejsc Europy, ale nie wykluczone, że to rodzima populacja (południowa Polska stanowi prawdopodobnie miejsce naturalnego zasięgu gatunku). Obok winniczków - już nie tak licznie - do znalezienia również Cepaea vindobonensis, Arianta arbustorum, Perforatella bidentata, P. incarnata i Bradybaena fruticum. W szczelinach skał Alinda biplicata i  - zaskoczenie: znalazłem pojedynczą, pustą skorupkę Physa fonttinalis. To dopiero ciekawostka! Nie dość, że gatunek wodny, to jeszcze znaleziony na takiej wysokości, że nie może być mowy o napływkach. Mógł się tam pojawić całkiem przypadkowo, zgubiony przez człowieka, bo inaczej nie sposób wyjaśnić obecności wśród korzonków skalnych roślin rozdętki mało odpornej na zmienność poziomu wody.
P.S. Jak znajdę kabel USB do telefonu, to wrzucę słabej rozdzielczości zdjęcia, dla rozjaśnienia tego czarnego tła...
P.S. (09.05.2011) Znalazłem ten kabel, ale zdjęcia są bardziej rozczarowujące niż sądziłem...