Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzelec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strzelec. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 grudnia 2022

XXXVII Krajowe Seminarium Malakologiczne - zapowiedź

Choć przed Świętami nie złowiłem żadnego karpia ani nawet nie ulepiłem choćby jednego pieroga, byłem dość zalatany, by nie zdążyć podzielić się bardzo ważną informacją. Póki więc głowy nie są zajęte balejażami i brokaceniem fryzur, informuję, że Organizatorzy XXXVII Krajowego Seminarium Malakologicznego rozesłali do malakologów pierwszy komunikat. Co z niego wynika? Bardzo wiele. Przede wszystkim miejsce i czas. Otóż najbliższe, XXXVII  Krajowe Seminarium Malakologiczne zorganizowane zostanie w Katowicach w dniach 25-27 maja 2023 roku. Z komunikatu wynikają jeszcze dwie daty: nadsyłania zgłoszenia oraz uregulowania wpisowego. Zgłosić się należy do 19 lutego, a do końca marca należy wpłacić wpisowe. Szczegóły rozsyłane będą do tych, którzy się zgłoszą, więc lepiej nie przespać lutowego terminu. 

Organizatorem najbliższego KSM jest Zespół Hydrobiologów Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach oraz Stowarzyszenie Malakologów Polskich. Komitet Organizacyjny reprezentują panie Anna Cieplok, Mariola Krodkiewska i Aneta Spyra. Kontaktować się można z Organizatorami pisząc na specjalnie przygotowany adres mailowy semmalakologiczne.katowice(at)gmail.com. Technikalia, takie jak opłaty, sposób redagowania streszczenia itp. mogę udostępnić zainteresowanym. I tutaj kilka słów prywaty...

Kiedy pierwszy raz widziałem się ze śp. prof. Małgorzatą Strzelec, długo rozmawialiśmy o moim pomyśle na obserwowanie tempa sukcesji ślimaków w zbiornikach antropogenicznych tworzonych wzdłuż nowo budowanych autostrad i dróg ekspresowych. Mój pomysł bardzo podobał się pani profesor, ale nigdy nie został wdrożony, co między innymi spowodowane było stanem zdrowia katowickiej hydrobiolog i malakolog. Liczę, że ktoś kiedyś mój pomysł podejmie, w Katowicach byłaby okazja o tym porozmawiać. Temat może być przecież atrakcyjny nie tylko dla malakologów czy hydrobiologów, ale przecież również dla ekologów oraz inżynierów ochrony środowiska. Te praktyczne aspekty mogłyby dobrze wybrzmieć w Katowicach. Chociaż katowickie środowisko malakologów kojarzone jest głownie z hydrobiologią, nie do przecenienia jest wkład tego zespołu w praktyczne aspekty ochroniarskie i rekultywacyjne, może więc XXXVII KSM byłby dobrą areną dla sprawdzenia się ekologów i specjalistów od zarządzania środowiskiem? Tak rzucam...

Co do mnie, to deklaruję chęć wzięcia udziału. Obmyśliłem już nawet temat wystąpienia, ale nie wiem, czy nie za wysoko postawiłem sobie poprzeczkę. Czasu mam jeszcze trochę, żeby podjąć decyzję, czy przygotować wystąpienie. Ale piętnaście minut na referat? Toż to za mało, żeby się przedstawić... Postaram się jednak bardziej trzymać dyscyplinę wystąpień, to jedno z moich noworocznych postanowień...



sobota, 4 maja 2019

Zmarła prof. dr hab. Małgorzata Strzelec

Wczoraj, 3 maja 2019 r. dotarła do mnie smutna i zaskakująca wiadomość, że tego dnia zmarła prof. dr hab. Małgorzata Strzelec, śląska hydrobiolog i malakolog zajmująca się od lat wpływem anropopresji na bioróżnorodność.
Spotkaliśmy się raz, w październiku 2014 r. w Łopusznej, w czasie XXX Krajowego Seminarium Malakologicznego. Znaliśmy się wcześniej z kontaktu mailowego, ja ponadto znałem Panią Profesor z dwóch książek, które wówczas zasilały moją biblioteczkę. Długo rozmawialiśmy o stanowiskach Ferrissia fragilis w Polsce, o Corbicula fluminea i możliwości jej pojawienia się na Górnym Śląsku, a przede wszystkim o pomyśle monitoringu tempa sukcesji ślimaków w zbiornikach antropogenicznych tworzonych wzdłuż nowych autostrad i dróg ekspresowych. Pomysł wydał się ciekawy, ale z powodu braku zasobów ludzkich, nigdy nie doszedł do skutku...
Kilka tygodni później Pani Profesor Strzelec zaskoczyła mnie przesyłką zawierającą jej książkę napisaną razem z dr Mariolą Krodkiewską i nieżyjącym już wówczas prof. Serafińskim. W liście wspominała mi, ile emocji kosztowało ją opracowywanie notatek ze spotkań ze swoim byłym szefem, który zmagając się z chorobą, chciał dokonać pewnych wieloletnich podsumowań...
Słabo znam biografię profesor Małgorzaty Strzelec. Wiem, że naukowo i zawodowo związana była z Katowicami, gdzie pełniła funkcję kierownika Katedry Hydrobiologii w Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego. To na tej uczelni zdobywała stopnie i tytuły (habilitacja w październiku 1994 roku na podstawie książki Ślimaki (Gastropoda) antropogenicznych środowisk wodnych Wyżyny Śląskiej. 22 stycznia 2007 roku uzyskała tytuł profesora zwyczajnego. Wychowała kilku doktorów (m.in. Aneta Spyra, Anna Cieplok, Mariola Krodkiewska i Iga Lewin), recenzowała dorobek w przewodach habilitacyjnych m.in. Beaty Jakóbik. Nie wiem, ilu magistrów wyszło spod jej ręki, ale miała opinię dobrego dydaktyka i naukowca szanującego twórcze poszukiwania swoich uczniów.
Pamiętam, że w Toruniu, w czasie XXXIV KSM zapowiadano seminarium w Szczecinie, mówiono również, że do przygotowania następnego zgłosiła się profesor Małgorzata Strzelec...
Odejście profesor Małgorzaty Strzelec napełnia smutkiem. Polska nauka straciła pracowitego badacza, a środowisko polskich malakologów straciło znawczynię hydrobiologii oraz specjalistkę od bentosu zbiorników antropogenicznych. Straciliśmy przede wszystkim dobrą osobę, która o swojej pracy mówiła z nienarzucającą się ciekawością. Straciliśmy współtwórczynię polskiej malakologii ostatniego ćwierćwiecza.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się 7 maja 2019 r. o godz. 11 w kaplicy cmentarnej pw. Matki Bożej Anielskiej przy ul. 11 Listopada w Dąbrowie Górniczej.
Niech odpoczywa w Pokoju!




 

czwartek, 27 listopada 2014

Inwazje biologiczne w środowiskach słodkowodnych

Jeszcze na tyle ciepło, że derocerasy niemal codziennie widuję, ale już na tyle zimno, żeby liczyć się z końcem ślimaczego sezonu. Nie bardzo ten moment lubię, bo oznacza dla mnie znaczące ograniczenie malakologicznych natręctw, którym z takim zamiłowaniem oddaję się w wolnych chwilach. Zostaje mi salwowanie się literaturą, która - w wersji polskojęzycznej - jest nie mniej rzadka, niż Anisus vorticulus...
Czasem ulegam pokusie myślenia, że znam już wszystkie książki o mięczakach napisane po polsku. Jest co prawda jeszcze dobre kilkanaście tytułów na które poluję, ale wiem, że one są i tylko kwestią czasu jest, kiedy wpadną mi w ręce.
A czasem jest tak, że wpadają mi książki spoza listy, nie te, na które poluję, a zupełnie nowe, co mnie sobie upolowały. Bardzo, bardzo rzadko się zdarza, że książka sama do mnie przychodzi, i to taka, o której istnieniu po prostu bladego pojęcia nie miałem. I dziś właśnie o takiej książce.
Wracam do domu po pracy, a tu łypie na mnie ze skrzynki na listy jakaś przesyłka. Patrzę - z Katowic. Zanim wszedłem do mieszkania, jeszcze po schodach idąc, zdążyłem spis treści przestudiować.
Przyznaję, że nie słyszałem o tej książce wcześniej, to znaczy słyszałem, od samej Autorki nawet, ale myślałem, że o zupełnie inną publikację chodzi. Czasem sobie tak wmawiam... Nie słyszałem, nie widziałem, nie szukałem jej przez to. Stąd kiedy zobaczyłem okładkę, uśmiech mnie w uszy uderzył. Lubię ten moment zaskoczenia, szkoda, że tak rzadko się zdarza...
Na okładce widnieje trzech autorów: Włodzimierz Serafiński, Małgorzata Strzelec i Mariola Krodkiewska. Spośród autorów znam prof. Małgorzatę Strzelec, której publikacje zdobywałem już jakiś czas temu. Włodzimierza Serafińskiego kojarzę z jednej książki, którą posiadam w malakologicznej biblioteczce. Docent Włodzimierz Serafiński zmarł 25 stycznia 2012 roku. Zawodową karierę związał z Uniwersytetem Śląskim, był m.in. Prodziekanem Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska oraz Kierownikiem Katedry Metodyki Nauczania Biologii. Szczególną częścią jego działalności było badanie mechanizmów inwazji biologicznych. Książka, która w jakiś sposób jest jego dziełem pośmiertnym, tego też dotyczy. Inwazje biologiczne w środowiskach słodkowodnych. Wybrane zagadnienia to skrypt dla studentów kierunków biologia i ochrona środowiska, ale to też opracowanie bardzo ważnego zagadnienia, jakim jest kwestia bioróżnorodności i jej zagrożeń związanych z ekspansją gatunków obcych.
Paleontolodzy potwierdzą chyba, że nigdy w dziejach ożywionego świata, rozprzestrzenianie się gatunków nie następowało z taką prędkością, jak obecnie. Pojawienie się człowieka rozumnego i osiągnięcie przez niego zdolności hodowli zwierząt doprowadziło do tego, że wraz z rozprzestrzenianiem się gatunku, zasięg swój zwiększały gatunki mu towarzyszące, a uszczuplały się populacje, które istniały przed człowiekiem. Jest to bowiem jedyny gatunek na Ziemi, który opanował wszystkie lądy i który najbardziej ze wszystkich gatunków przekształcił je. Część tych przekształceń to skutek planowej, świadomej działalności człowieka, część (zapewne większa) jest skutkiem ubocznym. W tych skutkach ubocznych mieścić się mogą zawleczenia i introdukcje gatunków obcych, z których pojawieniem się na ogół zaczynają się problemy z bioróżnorodnością, o problemach społeczno-gospodarczych nie wspominając.
Książka śląskich biologów ma za zadanie przyjrzeć się wybranych zagadnieniom związanym z inwazjami biologicznymi. Dziwne są to inwazje. Bez dowódcy, bez planów ataku, bez jasnej strategii, przybysze z obcych stron podbijają nowe ziemie (i wody), przekształcając je, na ogół ubożąc. Armia gatunków z różnych królestw zdaje się współpracować w jakiś tajemniczy sposób podbijając nowe tereny, a wszędzie gdzie się pojawi, są z nią kłopoty. O obcych gatunkach nie raz już wspominałem, o niektórych pisałem nieco więcej nawet, ale bardzo ważny jest sam mechanizm inwazji, a jego zrozumienie powinno być pomocne w podjęciu walki ze skutkami tej dziwnej wojny.
Szczególnie świadomi tego problemu pozostają biolodzy z Uniwersytetu Śląskiego, którzy mają możliwość prowadzenia badań i obserwacji w tym rejonie Polski, który najbardziej został działalnością człowieka zmieniony, i gdzie skutki inwazji biologicznych, zwłaszcza w środowisku wodnym, są wyraźnie obecne.
To bardzo ciekawa praca prezentująca różne zagadnienia związane z mechanizmami inwazji biologicznych. Dużo jest w niej omówienia różnych stanowisk, koncepcji i poglądów, zarysowania problematyki, w której nawet wieloletnie badania nie przynoszą jednoznacznych odpowiedzi. Licząca jedenaście rozdziałów praca analizuje zagadnienie od zjawisk natury najbardziej ogólnych, przez szczegółową analizę procesu inwazji i jej skutków, kończąc na case study w postaci opracowania danych dotyczących wodożytki nowozelandzkiej Potamopyrgus antipodarum.
Wstępna lektura książki pozwala mi na wzięcie w nawias pewnych moich sądów na temat skutków inwazji biologicznych i ogólniej: roli gatunków obcych. Pokazuje, jak niezwykle skomplikowanym mechanizmem jest inwazja, ile składowych decyduje o sukcesie kolonizatorskim jakiegoś gatunku i skali skutków tego zjawiska. Ciekawe to, wciągające, wymagające (od laika) przystanków i stawiania znaków zapytania. Myślę, że to jedna z tych książek pisanych dla studenta, który naprawdę chce pogłębić swoją wiedzę, a nie tylko zaliczyć kolokwium... To książka, która wyznaczając pewien kierunek, wcale nie zamyka na własne poszukiwania i biorąc pod uwagę dydaktyczne przeznaczenie publikacji (skrypt akademicki), należy się jej wysoka ocena. Czepialstwem z mojej strony może być pewien postulat do wydawcy, który zamierzam podnieść. Jest taki zwyczaj, że nazwisko autora, który zmarł przed publikacją dzieła, umieszcza się w prostokątnej ramce. Tak też poczyniono na pierwszej stronie, ale nie na okładce. Zwyczaj ten co prawda zanika w wielu obszarach, najmocniej żyjąc w świecie filmu, nie mniej warto o tym pomyśleć przy ewentualnym dodruku czy drugim wydaniu. Jest to pewien hołd składany Twórcy (bez względu na to, czy mówimy o twórczości artystycznej, czy działalności naukowej) i podkreślenie, że dzieło ma charakter pośmiertny. W nauce też jest miejsce na emocje i ta ramka nie jest tylko graficznym wyróżnikiem, ale okazją do tego, żeby uświadomić sobie, ile traci nauka z odejściem badacza... Chciałbym, aby o tym pamiętano, zwłaszcza w środowisku uniwersyteckim. Dedykacja od Autorek to posłannictwo wypełnia, więc warto, by i wydawca pracę domową odrobił...
Serafiński Włodzimierz, Strzelec Małgorzata, Krodkiewska Mariola. 2014. Inwazje biologiczne w środowiskach słodkowodnych. Wybrane zagadnienia. Skrypt dla studentów studiów I i II stopnia na kierunkach biologia i ochrona środowiska. Podręczniki i skrypty Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach nr 154, Katowice WUŚ, pp.1-99



czwartek, 21 lipca 2011

Wakacyjne lektury

Trzeba być porządnie zakręconym człowiekiem, żeby tak niefortunnie dobierać sobie lektury. Wspominałem przed paroma dniami o najnowszym nabytku: rzeczy o śladach po pielgrzymowaniu do Santiago de Compostela. Następnego dnia dotarła do mnie przesyłka z nową książką, na którą z lekturą musiałem poczekać już do urlopu. I znowu: zarzut właściwe ten sam, który wytaczam wszystkim prawie publikacjom malakologicznym - pozycja prawie nieosiągalna bez specjalnych zabiegów w wyszukiwarce internetowej. Uwaga natury (prawie) ogólnej: to prawda, że malakologia w Polsce to temat niszowy; to prawda, że specjalistów od niej mamy w Polsce ie więcej niż stu; z amatorami może być do dwustu. Ale prawdą jest, że promocji publikacji z zakresu malakologii jest niewspółmiernie mniej, niż jej samej. I to mnie smuci. Nie dość, że tego u nas mało, że ze świecą by szukać, to jeszcze tę świecę trzeba by do gigantycznych rozmiarów powiększyć, żeby jej światło dotarło do pochowanych magazynów wydawnictw... Udało mi się w ostatnim czasie dotrzeć do bardzo ciekawej książki autorstwa prof. Małgorzaty Strzelec i Włodzimierza Serafińskiego. Książka nosi tytuł "Biologia i ekologia ślimaków w zbiornikach antropogenicznych". Prof. Małgorzata Strzelec od lat zajmuje się badaniem ślimaków w zbiornikach antropogenicznych (tzn. stworzonych przez człowieka), głównie na terenie Górnego Śląska, czyli obszaru bodaj najbardziej przekształconego przez działalność człowieka.
Nie jest to pierwsza książka Profesor Uniwersytetu Śląskiego. Jedenaście lat wcześniej wydała pracę o ślimakach Wyżyny Śląskiej, właśnie w zbiornikach pochodzenia antropogenicznego. Obie te książki wnoszą wiele nowego do badań nad malakofauną: Autorce przyświeca przekonanie, że obserwacja mięczaków w zbiornikach tworzonych przez człowieka pozwala na poznanie różnych aspektów ekologicznych, trudnej obserwowanych w zbiornikach naturalnych. Tempo sukcesji, preferencje makrofitów, korelacja podłoża z roślinnością i jej wpływ na liczebność lub różnorodność: to wszystko analizowane jest na podstawie wieloletnich badań prowadzonych przez prof. Strzelec na Górnym Śląsku.
Tak, trzeba być zakręconym porządnie, żeby planując urlop nad morzem, rozczytywać się o ślimakach na Śląsku, zwłaszcza w zbiornikach takich jak pokopalniane zapadliska czy zbiorniki poprzemysłowe. Cóż, niektórym się zdarza. Przyznać jednak muszę, że wcale mi nie żal tego, że na czas urlopu dotarła do mnie właśnie ta książeczka. Bardzo porządkuje wiedzę z zakresu ekologii ślimaków i jest cennym źródłem informacji na temat kilkudziesięciu gatunków słodkowodnych ślimaków. Napisałbym o niej więcej, ale nie dość że urlopuję, to jeszcze nie mogę się spod zaległości wygrzebać.
Kto by jednak był przez przypadek w Katowicach, może zajechać na ul. Św. Huberta i u wydawcy nabyć wspomnianą publikację. Nie straci, a zyskać może sporo, zwłaszcza, jeśli tak jak ja, jest tylko amatorem. Polecam.

M. Strzelec, W. Serafiński 2004. Biologia i ekologia ślimaków w zbiornikach antropogenicznych, Katowce, Centrum Dziedzictwa Przyrody Górnego Śląska, 90ss.