Już wiem co i jak, więc się dzielę tym, co wiem. A wiedza moja z pierwszej ręki i świeża!
XXX Krajowe Seminarium Malakologiczne, a zatem jubileuszowe, odbędzie się w dniach 8-10 października 2014 roku w Łopusznej k. Nowego Targu, w ośrodku Natanael (Cyrla 62).
Organizatorami jubileuszowego, XXX seminarium malakologicznego są Stowarzyszenie Malakologów Polskich, Uniwersytet Wrocławski oraz Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu.
Zgłoszenie uczestnictwa należy przesłać na adres malakologia2014[małpa]gmail.com do 30 czerwca, natomiast wpisowe w wysokości 200 zł należy przelać na konto Stowarzyszenia do piętnastego lipca. Natomiast do piętnastego sierpnia jest czas na wysyłanie streszczeń wystąpień (referatów, komunikatów czy plakatów, zwanych też posterami).
Więcej szczegółów już wkrótce, jak będę wiedział więcej.
Podsumowując:
Nazwa wydarzenia: XXX Krajowe Seminarium Malakologiczne
Miejsce: Łopuszna, ośrodek Natanael, Cyrla 62
Czas: 8-10 października 2014 r. (środa-piątek)
Organizatorzy: Stowarzyszenie Malakologów Polskich, Uniwersytet Wrocławski, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
Kontakt: malakologia2014[małpa]gmail.com
Serdecznie polecam!
środa, 11 czerwca 2014
sobota, 31 maja 2014
Za mało
Przed kilkoma dniami wpadła mi w ręce książka, o istnieniu której nie miałem pojęcia, a raczej powinienem je mieć. Spostrzegłem ją na półce w zaprzyjaźnionym antykwariacie. Zaskoczyła mnie, ale jak się okazało tylko pierwsze zaskoczenie warte było uwagi, późniejsze - odnoszące się do zawartości - było już zdecydowanie słabsze.
Dziwna to publikacja, raczej taka, które mało lubię. Usłyszałem kiedyś, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Tutaj nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że jest do niczego, ale mocno posmarowane malizną. I tę maliznę wyczuwa się strasznie po otwarciu książki.
Książka, która niedawno powiększyła moja malakologiczną bibliotekę, to trzydziesty pierwszy tom Encyklopedii Przyrody z serii Skarby Polskiej Natury wydawnictwa DeAgostini. Tytuł tomu to: Bezkręgowce - wije, skorupiaki i mięczaki. Mięczaki mnie skusiły najbardziej, to zrozumiałe, zwłaszcza, że na okładce fotografia winniczka. Autorstwo tekstu Anny Drozd wskazywać może na poważne opracowanie działu. I faktycznie: merytoryczna strona publikacji bardzo dobra. Szkoda jednak, że tak tego malutko. Dziwny to zamysł redakcyjny: na czterdziestu ośmiu stronach scharakteryzować różne gromady zwierząt z różnych typów, i na dodatek w szerszym zakresie, niż sugerowałby podtytuł. Bo oto obok wspomnianych wijów, mięczaków i skorupiaków, w książce znalazły swoje miejsce i skoczogonki, i pierścienice, i gąbki, i pierwotniaki, a to nie wszystkie przeze mnie wymienione grupy. Szkoda. Zapowiadało się, że będzie co poczytać, a tu raptem dla krajowych mięczaków znalazło się aż 14 stron! Winniczek, wstężyk gajowy, bursztynka pospolita, pomrów wielki, błotniarka stawowa, zatoczek rogowy, gałeczka rogowa i szczeżuja wielka to najbardziej pospolite mięczaki krajowe, ale trochę za mało poświęcono im miejsca. Owszem, materiał ilustracyjny jest, nawet dobry, zdjęcia różnych autorów, w tym A. Drozd i A. Abraszewskiej, ale ta malizna redakcyjnego założenia...
Szkoda, można było stworzyć tom dla miłośników przyrody, który typowi zwierząt ustępującemu liczebnością tylko stawonogom, poświęcałby więcej miejsca. Cóż, może jak zaczną u nas występować jadowite ślimaki, albo jak Achatina zacznie zjadać buraki na polach, albo może jak perłoródka powróci do naszych rzek i staniemy się światowym potentatem w produkcji słodkowodnych pereł, to o mięczakach będzie się pisać więcej. A tak, dopóki te małe i niepozorne zwierzęta nie staną się podstawą linii technologicznych leków na nowotwory, będą traktowane jak w tej książce: niby poważnie, ale skąpo, adekwatnie do rozmiarów krajowych Vallonidae...
A nawiasem mówiąc: poza niewielkimi literówkami (cm zamiast mm), w publikacji znalazło się coś, co mnie drażni, a precyzyjniej: nie znalazło się coś, co być powinno: data wydania. Co jak co, ale encyklopedia powinna być przygotowywana porządnie. Noblesse oblige!
Dziwna to publikacja, raczej taka, które mało lubię. Usłyszałem kiedyś, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Tutaj nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że jest do niczego, ale mocno posmarowane malizną. I tę maliznę wyczuwa się strasznie po otwarciu książki.
Książka, która niedawno powiększyła moja malakologiczną bibliotekę, to trzydziesty pierwszy tom Encyklopedii Przyrody z serii Skarby Polskiej Natury wydawnictwa DeAgostini. Tytuł tomu to: Bezkręgowce - wije, skorupiaki i mięczaki. Mięczaki mnie skusiły najbardziej, to zrozumiałe, zwłaszcza, że na okładce fotografia winniczka. Autorstwo tekstu Anny Drozd wskazywać może na poważne opracowanie działu. I faktycznie: merytoryczna strona publikacji bardzo dobra. Szkoda jednak, że tak tego malutko. Dziwny to zamysł redakcyjny: na czterdziestu ośmiu stronach scharakteryzować różne gromady zwierząt z różnych typów, i na dodatek w szerszym zakresie, niż sugerowałby podtytuł. Bo oto obok wspomnianych wijów, mięczaków i skorupiaków, w książce znalazły swoje miejsce i skoczogonki, i pierścienice, i gąbki, i pierwotniaki, a to nie wszystkie przeze mnie wymienione grupy. Szkoda. Zapowiadało się, że będzie co poczytać, a tu raptem dla krajowych mięczaków znalazło się aż 14 stron! Winniczek, wstężyk gajowy, bursztynka pospolita, pomrów wielki, błotniarka stawowa, zatoczek rogowy, gałeczka rogowa i szczeżuja wielka to najbardziej pospolite mięczaki krajowe, ale trochę za mało poświęcono im miejsca. Owszem, materiał ilustracyjny jest, nawet dobry, zdjęcia różnych autorów, w tym A. Drozd i A. Abraszewskiej, ale ta malizna redakcyjnego założenia...
Szkoda, można było stworzyć tom dla miłośników przyrody, który typowi zwierząt ustępującemu liczebnością tylko stawonogom, poświęcałby więcej miejsca. Cóż, może jak zaczną u nas występować jadowite ślimaki, albo jak Achatina zacznie zjadać buraki na polach, albo może jak perłoródka powróci do naszych rzek i staniemy się światowym potentatem w produkcji słodkowodnych pereł, to o mięczakach będzie się pisać więcej. A tak, dopóki te małe i niepozorne zwierzęta nie staną się podstawą linii technologicznych leków na nowotwory, będą traktowane jak w tej książce: niby poważnie, ale skąpo, adekwatnie do rozmiarów krajowych Vallonidae...
A nawiasem mówiąc: poza niewielkimi literówkami (cm zamiast mm), w publikacji znalazło się coś, co mnie drażni, a precyzyjniej: nie znalazło się coś, co być powinno: data wydania. Co jak co, ale encyklopedia powinna być przygotowywana porządnie. Noblesse oblige!
poniedziałek, 26 maja 2014
Żyworodka jeziorowa (Viviparus contectus Millet, 1813)
Jest w naszej faunie mięczaków kilka gatunków, które warte są wspomnienia w kilku słowach. Wszystkie na to zasługują, ale niektóre w sposób szczególny. Pomyślałem, że przy okazji Dnia Matki poświęcę im chwilę.
Mięczaki kojarzone są na ogół z obojnakami. Po części jest to prawdą, ale tylko po części. Wśród ślimaków przodoskrzelnych (Prosobranchia) w rozdzielność płciowa nie tylko, że występuje, ale często towarzyszy jej wyraźny dymorfizm płciowy w budowie muszli.
Największym przodoskrzelnym ślimakiem występującym w Polsce jest słodkowodna żyworodka jeziorowa (inaczej zwana pospolitą) Viviparus contectus (Millet, 1813). To bardzo pospolity, zwłaszcza na niżu, ślimak, którego muszla dochodzi do 55 mm wysokości. Jej barwa nie odstaje szczególnie od ubarwienia innych ślimaków spotykanych u nas, na ogół jest ciemna, oliwkowoszara, brunatna, zielonobrązowa, szarawa lub czarniawa, za to z charakterystycznymi trzema pasami, na ogół czerwono-brunatnymi lub rogowymi. Niekiedy znajduje się jasne muszle (zwłaszcza puste), żółtawe z wyraźnymi czerwonawymi paskami. Kolor zdaje się zależeć głównie od dna, z jakim ślimak jest związany: w zbiornikach o dnie mulistym żyją ciemno ubarwione osobniki, natomiast te jasne spotyka się głównie w zbiornikach o dnie piaszczystym. Skorupka ma wyraźny dołek osiowy, ostry szczyt i schodkowato ułożone skręty. To odróżnia ją od blisko spokrewnionej żyworodki rzecznej (inaczej paskowanej) Viviparus viviparus (Linnaeus, 1758), charakterystycznej dla większych rzek nizinnych i pobrzeża Bałtyku. Ciało żyworodki jest ciemne, szarawe z jasnożółtym lub złotopomarańczowym pigmentowaniem na powierzchni głowy, ryjka, czułków i nogi. Ujście muszli zamykane jest rogowym wieczkiem przyrośniętym do tylnego krańca nogi.
Ten wielki ślimak preferuje spokojne wody, głównie stawy i jeziora oraz starorzecza, choć można go napotkać również w wolno płynących rzekach, zwłaszcza silnie zarośniętych. Populacje rzeczne wykazują nieco mniejsze rozmiary niż te ze środowisk stagnujących.
Jest to gatunek, na którym można się uczyć dymorfizmu płciowego u ślimaków. Muszle samic są nieco większe i bardziej rozdęte, a skręty są mocniej wysklepione. Czułki samic są jednakowe, natomiast u samców jeden z czułków pełni funkcję narządu kopulacyjnego i jest grubszy i powiększony. Co ciekawe, na co wskazuje nazwa rodzajowa, ślimak ten jest ślimakiem żyworodnym. Jaja ślimaka składane są do wewnątrz muszli samicy i inkubowane w specjalnej macicy, skąd rodzą się małe ślimaki, których muszle pokryte są drobną szczecinką w miejscu późniejszych pasków. Rozród trwa mniej więcej od wczesnej wiosny do jesieni, natomiast apogeum rozrodu następuje około czerwca. młode osobniki mają do 6-7 mm wielkości i początkowo gromadnie przebywają w płytszych częściach zbiornika, i dopiero późną jesienią schodzą w głębsze części dna.
Piszę o tym w Dniu Matki. Żeby nie było, że nie pamiętam. Może niektórzy dzięki temu dowiedzą się, że ślimaki też mogą mieć swoja matkę...
Kilka muszli żyworodki jeziorowej z... Krutyni, z rzeki;) Dlatego jasne... Jak będę miał lepsze zdjęcie, to podmienię.
Mięczaki kojarzone są na ogół z obojnakami. Po części jest to prawdą, ale tylko po części. Wśród ślimaków przodoskrzelnych (Prosobranchia) w rozdzielność płciowa nie tylko, że występuje, ale często towarzyszy jej wyraźny dymorfizm płciowy w budowie muszli.
Największym przodoskrzelnym ślimakiem występującym w Polsce jest słodkowodna żyworodka jeziorowa (inaczej zwana pospolitą) Viviparus contectus (Millet, 1813). To bardzo pospolity, zwłaszcza na niżu, ślimak, którego muszla dochodzi do 55 mm wysokości. Jej barwa nie odstaje szczególnie od ubarwienia innych ślimaków spotykanych u nas, na ogół jest ciemna, oliwkowoszara, brunatna, zielonobrązowa, szarawa lub czarniawa, za to z charakterystycznymi trzema pasami, na ogół czerwono-brunatnymi lub rogowymi. Niekiedy znajduje się jasne muszle (zwłaszcza puste), żółtawe z wyraźnymi czerwonawymi paskami. Kolor zdaje się zależeć głównie od dna, z jakim ślimak jest związany: w zbiornikach o dnie mulistym żyją ciemno ubarwione osobniki, natomiast te jasne spotyka się głównie w zbiornikach o dnie piaszczystym. Skorupka ma wyraźny dołek osiowy, ostry szczyt i schodkowato ułożone skręty. To odróżnia ją od blisko spokrewnionej żyworodki rzecznej (inaczej paskowanej) Viviparus viviparus (Linnaeus, 1758), charakterystycznej dla większych rzek nizinnych i pobrzeża Bałtyku. Ciało żyworodki jest ciemne, szarawe z jasnożółtym lub złotopomarańczowym pigmentowaniem na powierzchni głowy, ryjka, czułków i nogi. Ujście muszli zamykane jest rogowym wieczkiem przyrośniętym do tylnego krańca nogi.
Ten wielki ślimak preferuje spokojne wody, głównie stawy i jeziora oraz starorzecza, choć można go napotkać również w wolno płynących rzekach, zwłaszcza silnie zarośniętych. Populacje rzeczne wykazują nieco mniejsze rozmiary niż te ze środowisk stagnujących.
Jest to gatunek, na którym można się uczyć dymorfizmu płciowego u ślimaków. Muszle samic są nieco większe i bardziej rozdęte, a skręty są mocniej wysklepione. Czułki samic są jednakowe, natomiast u samców jeden z czułków pełni funkcję narządu kopulacyjnego i jest grubszy i powiększony. Co ciekawe, na co wskazuje nazwa rodzajowa, ślimak ten jest ślimakiem żyworodnym. Jaja ślimaka składane są do wewnątrz muszli samicy i inkubowane w specjalnej macicy, skąd rodzą się małe ślimaki, których muszle pokryte są drobną szczecinką w miejscu późniejszych pasków. Rozród trwa mniej więcej od wczesnej wiosny do jesieni, natomiast apogeum rozrodu następuje około czerwca. młode osobniki mają do 6-7 mm wielkości i początkowo gromadnie przebywają w płytszych częściach zbiornika, i dopiero późną jesienią schodzą w głębsze części dna.
Piszę o tym w Dniu Matki. Żeby nie było, że nie pamiętam. Może niektórzy dzięki temu dowiedzą się, że ślimaki też mogą mieć swoja matkę...
Kilka muszli żyworodki jeziorowej z... Krutyni, z rzeki;) Dlatego jasne... Jak będę miał lepsze zdjęcie, to podmienię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




